Monstera Thai Constellation

Wywodzą się z Ameryki Południowej i jest ich prawie 40 różnych gatunków. Nie skłamię, jeśli napiszę, że to właśnie od monstery wszystko się u mnie zaczęło i to na długo przed tym, kiedy kupiłam z własnej inicjatywy pierwszego kwiata. Zresztą, kiedy tylko rozmawiam ze znajomymi o kwiatach, to prędzej czy później w rozmowie pojawia się właśnie ona. Niczym pokoleniowe doświadczenie. Szybko dowiaduję się, że czyjaś babcia podobnie jak moja, miała taką u siebie, a potem w wyniku kolejnych cięć, kolejne pokolenia tej samej rośliny rosną u kolejnych pokoleń – w mojej rodzinie i w rodzinach wielu znajomych.

Kiedy świadomie zaczęłam interesować się roślinami, mój tata dał mi na starter właśnie taką sadzonkę. Miała średniej wielkości liście bez dziur i według zapewnień pochodziła od monstery, którą widywałam u babci ponad 20 lat temu. Po kilku latach na stanowisku w salonie z oknami wychodzącymi na południe doczekałam się liści i szerokości i długości po 50 cm. Dziury liczę na każdym liściu. Zawsze jest ich coraz więcej, ale zawsze zapominam ile dokładnie. Od jakiegoś roku ciężko myślę czy by jej nie odmłodzić i wzmocnić modnym ostatnio palikiem z mchem. Może liście byłyby jeszcze większe? Może w końcu się przekonam. Zbiorę na odwagę. A może jeszcze trochę poczekam…

Na klasycznej, intensywnie zielonej deliciosie się jednak nie skończyło. Szybko kupiłam sobie tzw. małpkę. Również zieloną, z liśćmi podziurawionymi jak szwajcarski ser. Do dziś to jedna z moich najbardziej stabilnych roślin, a liście jeśli akurat trafią w słoneczne okno na ścianie, potrafią mnie zaskoczyć naprawdę sporym już rozmiarem.

Jak to jednak przy roślinach bywa, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Gatunków monster mam już kilkanaście i co jakiś czas decyduję się na mniej lub bardziej pstrokatą odmianę. Pierwsza była Tajka, potem delicosa albo, potem jeszcze kilka innych odmian o żółtych, kremowych, miętowych i białych plamach.

Uwielbiam się im przyglądać jak rosną, chociaż z perspektywy czasu dochodzę do wniosku, że różnice między poszczególnymi odmianami i gatunkami nie są wcale aż tak duże. Żałuję też trochę, że pojawiały się tak szybko, że tylko niektóre z nich pokazały swoje możliwości. .

You Might Also Like

Leave a Reply